Twój szef jest Twoim największym Guru - jak sobie poradzić z trudnymi ludźmi.

0
Twój szef jest Twoim największym Guru - jak sobie poradzić z trudnymi ludźmi.

    Trudne sytuacje, w których się znajdujemy, trudni ludzie, których napotykamy na swojej drodze, trudne decyzje.

    Kto z nas nie przeżył czegoś takiego chociaż raz w życiu. No właśnie. Tylko jak sobie z tym poradzić.

 

Ta historia jest moja i zdarzyła się naprawdę.

 

Wiele lat temu znalazłam pracę w biurze, na obsłudze klientów. Czułam się szczęśliwa ponieważ ostatni rok nie zarabiałam za dużo pieniędzy. Próbowałam rozkręcić własną działalność ale z marnym skutkiem. Byłam przekonana, że to co robię się musi udać, ponieważ mam tylu znajomych, którzy kupią na pewno to co ja chcę sprzedać. Przecież oni na pewno wiedzą, że pomoc swojemu to rzecz normalna.

Okazało się jednak inaczej i czułam duże rozżalenie. Może tak bym się nie czuła gdybym nie miała zbyt dużych oczekiwań. Ale taka byłam naładowana po szkoleniach, na których wpajano nam, że jak tylko wyjdę za próg to każdy ode mnie to kupi. To był błąd. Po tym bolesnym doświadczeniu nauczyłam się, że nie należy się zbyt dużo spodziewać, zwłaszcza na początku, a poza tym nie należy zaczynać biznesu od znajomych i rodziny. Każda porażka jest cenną lekcją. " Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz".

Ok. Znalazłam pracę i czułam się z tym świetnie. Szef obiecywał mi, że będę sobie sama rządziła w biurze, będę jego kierowniczką. Jak na początek to dobre podejście. tyle, że zostałam w pewnym sensie sama i uczyłam się  na błędach.

Jak to bywa zwykle na początku nie obyło się bez pomyłek. Niestety szef okazał się osobą mało tolerancyjną i za każdym razem była nie miła rozmowa, która mnie stresowała. Czasami zdarzało mi się płakać w samochodzie, gdy wracałam do domu.

Szef miał do tego wyjątkowo seksistowskie podejście do kobiet. Czasami traktował je jak przedmiot, a czasami jak osobę, która nie ma uczuć i można jej wszystko powiedzieć.

To był mój czas próby. Czułam, że jest mi ciężko, więc postanowiłam poszukać pomocy u specjalisty. Poszłam do psychologa. Pani była wstrząśnięta moimi opowieściami. Przepisała mi leki uspokajające, po których przytyłam w ciągu roku 10 kg. Nie było to fajne, gdyż moja figura stała się jakaś niezgrabna. Po roku stwierdziłam, że to nie jest chyba najlepszy pomysł i odstawiłam tabletki.

W domu w tym czasie pojawił się drugi problem. Nastolatek. Każda mama lub tata, którzy mają dzieci w tym wieku lub mieli wiedzą o czym mówię. Ciągłe spięcia. Miałam wrażenie, że o wszystko. Strach było się odezwać. Wszystko robiłam źle, na niczym się nie znałam i w ogóle... To również często doprowadzało mnie do łez. Mąż mnie uspokajał twierdząc, że to jest okres przejściowy i będzie dobrze.

Pojawiły się duże bóle kręgosłupa, bóle migrenowe głowy, wieczne problemy z trawieniem, palpitacje serca i częste bóle gardła oraz zapalenia krtani i zatok.

To już była masakra.

Na bóle kręgosłupa brałam silne leki, z katarem i bólem głowy chodziłam do pracy męcząc się tygodniami. 

Szef wywierał na mnie taką presję, że bałam się nie przyjść do pracy , do tego stopnia, że nie wykorzystałam zwolnienia po operacji tylko leciałam stać na straży biura i pomagać w każdej sytuacji. Tyle, że moja sytuacja się pogarszała. Mój stan zdrowia.

Biegałam po lekarzach, którzy dawali różne diagnozy. Czasami słyszałam, że to stres ale nic nie dawali w zamian.

Kiedy usłyszałam od zaprzyjaźnionej Pani doktor, że bóle kręgosłupa są od stresu, postanowiłam, że coś z tym zrobię.

Po przyjściu do pracy rzuciła mi się reklama : boli cię kręgosłup to ćwicz jogę.

To jest to !!!

Poszłam na zajęcia. Było wspaniale. Czułam się tak jakbym wróciła po dobrym masażu. I tak się zaczęła moja przemiana.

Dowiedziałam się, że jest coś takiego jak Ajurweda - czyli naturalne sposoby na zdrowie.

Jest to metoda znana przynajmniej od kilku tysięcy lat. Dokładnej daty nie znamy.

Zaczęłam zgłębiać tajniki tej starożytnej, mądrej filozofii.

Doszłam do wniosku, że praca z tym właśnie człowiekiem była mi potrzebna, bym musiała szukać drogi rozwoju. Gdyby nie trudności, nie miałabym potrzeby tego robić.

Pomyślałam, że jest to moja droga. Potrzebowałam spokornieć. Nauczyć się służyć (z tym miałam problem od dziecka).

Moje ciało czuło się lepiej, Miałam lepsze samopoczucie i zdrowie.

Dowiedziałam się, że są lekarze ajurwedy. Postanowiłam skorzystać z takiej porady.

Na godzinnym spotkaniu dowiedziałam się , że mam prawdopodobnie alergię wewnętrzną, czyli alergię, która powoduje problemy trawienne.

Lekarz ajurwedy zaproponował, abym nie jadła glutenu i laktozy. Do tego w odstawkę poszła kawa.

Oczywiście polecił mi zrobić badania na potwierdzenie tej diagnozy.

Dzięki zmianom nawyków żywieniowych przestałam mieć objawy zespołu jelita drażliwego i wiele innych. Pozbyłam się ciągłego kataru i bóli głowy. Od ćwiczeń jogi pozbyłam się bóli kręgosłupa. Nabrałam więcej energii i siły.

Okazało się, że moja siła wewnętrza była większa od energii szefa. Udało mi się załatwić sprawę z pacą pozytywnie.

Dzięki tym wszystkim doświadczeniom zaczęłam się rozwijać i fizycznie, i kulinarnie i duchowo.

Zaczęłam otrzymywać książki z wydawnictwa Zwierciadło do recenzji.

Otrzymałam pytanie, czy zechciałabym się zapoznać z książką mniszki buddyjskiej Pemy Chodron.

Za pierwszym razem odmówiłam. Gdy po jakimś czasie dostałam drugi raz takie pytanie postanowiłam się nad tym pochylić.

I tak zaczęłam czytać "Żyj Pięknie"

Jakie było moje zaskoczenie, kiedy przeczytałam tam to zdanie: 

" Jeśli spotkasz na swojej drodze trudną osobę, może to być szef, mąż, syn, sąsiad, kolega itd., to im za to podziękuj. To Twoi najlepsi guru. Dzięki nim możesz się pięknie rozwijać i zmieniać na lepsze".

Jak to zdanie wybrzmiało w mojej głowie, to dopiero dotarło do mnie o co w tym wszystkim chodzi. Jaki to wszystko ma sens. Po co to było. Dlaczego i co ja teraz mogę z tym zrobić.

Spojrzałam na siebie w lustrze i zobaczyłam, że jest dużo do zrobienia, ale nie na zewnątrz tylko od wewnątrz.

 Od tego momentu wiele się zmieniło. Spojrzałam na niektóre sprawy z innej perspektywy. To pozwoliło mi uzmysłowić sobie jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Moje stosunki z synem się zaczęły poprawiać. Zaczęliśmy się dogadywać. Oczywiście do tego również przyczynił się sam syn, który dojrzał i wydoroślał. 

Mojemu szefowi też życzę wszystkiego najlepszego.

Nie mam do nikogo żalu. Mało tego, cieszę się, że mnie spotkały te doświadczenia, dzięki temu jestem w tym miejscu, w którym jestem.

Wierzę, że wszystko jest po coś.

Ostatnio spotkałam młodą dziewczynę, która przechodzi podobne historie ze swoim szefem. Zobaczyłam w niej siebie z przed kilku lat. To mi uzmysłowiło, że powinnam się tą historia podzielić.

Życzę Ci wszystkiego najlepszego.

Agnieszka Lewandowska

" Sam jesteś swoim najlepszym lekarzem"

 

Komentarze do wpisu (0)

Tematyka

Mam 47 lat. Chcę się z tobą dzielić tym co przeżyłam.

Moją intencją jest zarażać dobrymi treściami.

"Sam jesteś swoim najlepszym lekarzem"

Agnieszka Lewandowska. 

Jestem specjalistą od żywienia, naturopatą i instruktorką jogi.

Autorka

Bransoletki

 
Dobre wiadomości
Jeśli zostawisz mi namiary to dam Ci znać o nowościach.
Blog archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Blog kategorie
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl