Podróż egzotyczna czyli jedziemy do Tajlandii. Co warto zabrać ze sobą i co warto zobaczyć w Tajlandii.

0
Podróż egzotyczna czyli jedziemy do Tajlandii. Co warto zabrać ze sobą i co nas tam czeka.

Podróże to moja pasja. Uwielbiam poznawać, oglądać, czuć. Zawsze z wyjazdu

przywożę jakieś doświadczenia czy przepisy na nowe, smaczne dania.

Nie wspomnę o setkach zdjęć i wspomnieniach.

 

Zaczęła się przedwyjazdowa adrenalina.

 

Zbliża się czas wylotu w podróż życia - do Tajlandii.

 

 

Czas na spakowanie się. Jak to wygląda w moim przypadku? W tym momencie

odkładam rzeczy na dywanie, które jak sądzę mogą mi się przydać.

Oczywiście to się okaże dopiero na miejscu lub po powrocie.

Do takiej podróży(egzotycznej) postanawiam się najpierw solidnie przygotować i trochę

czegoś o tym kraju dowiedzieć oraz poczytać.

To, że moi synowie już tam byli a Bartosz to nawet dwa razy, znacznie ułatwia mi te

przygotowania dlatego, że małego przewodnika mam już w domu.

Zbieram te wszystkie informacje do kupy i zaczynam odkładać rzeczy na widoku.

Pojawiają  się tam takie produkty:

 

 

 

 

 

Moja Lista: 

 

  1. Naturalna pasta do zębów RED firmy Dabur + szczoteczka (ja używam szczoteczkę soniczną)
  2. Naturalne mydło z NEEM (wyciąg z drzewa indyjskiego, który ma działanie antybakteryjne). Używam tego mydła do mycia całego ciała z miejscami intymnymi włącznie.
  3. Witamina C (na odporność zawsze się przyda)
  4. Dezodorant własnej roboty: od 3 lat takiego używam, dezodoranty gotowe ze sklepów mają dużo szkodliwych składników, które wchłaniają się przez delikatną skórę pod pachami do organizmu a do tego zatykają pory. Przepis na dezodorant: mały słoiczek, dobry olej kokosowy i pół łyżeczki sody oczyszczonej.
  5. Triphala w kapsułkach - to wspaniałe zioła przy zatruciach, pomagają na trawienie.
  6. Węgiel - do kupienia w aptece - działa na biegunkę nie blokując jelit tylko wydalając z organizmu toksyny. Jest też polecany na zatrucia czy inne dolegliwości.
  7. Japonki, klapki, sandałki
  8. Czapka z daszkiem - koniecznie - i dodatkowo kapelusz
  9. Lekka i długa chustka (bardzo się przydała, okrywałam się nią w aucie przy klimatyzacji, jak jechaliśmy do miejsca zwiedzania, przydała się również na plaży aby się na niej położyć).Niektórzy biorą w to miejsce cienki polar. Mnie ta chusta super się sprawdziła, w razie czego można przewiązać na biodrze i nie ma też problemu z noszeniem.
  10. olejek z nasion marchwi (naturalny olejek do opalania, który ma filtr ok. 25) albo olej z pestek malin. który ma filtr do 20. Można tych olejów używać do smarowania twarzy więc nie potrzebny jest już osobno krem do twarzy. 
  11. Olej NEEM - to moja tajna broń. W Indiach używają tego oleju przeciw owadom, ma działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze. U mnie sprawdza się nawet na opryszczkę. 
  12. Probiotyk - Dobrze jest wspomagać naszą florę bakteryjną.
  13. Mały pojemnik z szamponem (w ciągu 10 dni myłam głowę trzy razy więc wzięłam tyle, aby mi wystarczyło)
  14. Cienki ręcznik podróżny (nie brałam grubszych gdyż spaliśmy w hotelach, w których zawsze były ręczniki)
  15. Okulary przeciwsłoneczne z filtrem
  16. Mały plecak (zawsze się przyda na wycieczki)
  17. Kubek termiczny - wyczytałam, że na niektórych lotniskach można dostać wrzątek. Warto sobie zabrać taki kubek ze swoją herbatą. Ja wkroiłam sobie do kubka imbir i plasterki cytryny. Kiedy czekaliśmy w Helsinkach dwie godziny na kolejny samolot, znalazłam w poczekalni darmowy automat z wodą i kilka razy napełniałam sobie mój kubek wrzątkiem. Bardzo dobrze mi ten napój wtedy zrobił. lecieliśmy pod koniec listopada więc było na dworze zimno. czekaliśmy w godzinach późno wieczornych i taki rozgrzewający napój dobrze mi zrobił. Dodatkowo dobrze działa na żołądek i jelita. Dodatkowo można sobie wziąć kisiel czy gotowe danie np. Anny Lewandowskie, do którego tylko trzeba wlać wrzątek i chwilkę poczekać i można jeść. Ja nie lubię się stołować w knajpach, wolę mieć swoje jedzenie.
  18. Woda utleniona 
  19. Plastry wodoodporne
  20. Bandaż
  21. Elektrolity
  22. Czytnik do e-book (pożyczyłam od syna,na wypadek gdyby mi się podróż samolotem dłużyła, jest to rozwiązanie aby się czymś zająć, można poczytać do tego nie jest ciężkie jak książka i można regulować sobie podświetlenie ekranu, dzięki czemu nawet jak zgaśnie światło to jesteś w stanie poczytać)
  23. T-shirt - wzięłam 4 bawełniane i 3 sportowe ( w tym też na ramiączka). Mnie się sprawdziła odzież sportowa na miejscu, mój mąż nie używał.
  24.  Dmuchana poduszka w kształcie księżyca do samolotu i później przydała się do busa na miejscu( czasem jechaliśmy 2 czy 3 godziny do celu zwiedzania)
  25. Kostium kąpielowy + chusta plażowa na biodra. Jak byliśmy na Krabi to jednego dnia mieliśmy wykupione łódki, którymi opływaliśmy wyspy. Często robiliśmy postoje, w trakcie których był czas na nurkowanie. Przydał by się wtedy kostium jednoczęściowy.
  26. Bielizna 
  27. piżama (spaliśmy w hotelach gdzie była klimatyzacja)
  28. Lekka sukienka
  29. Długa, zwiewna spódnica
  30. Krótka, lekka spódnica
  31. Spodenki
  32. Długie, lekkie spodnie 3 pary (jedne typu szarawary) - i kilka dokupiłam na miejscu gdyż bardzo mi się podobały i kosztowały niewiele.
  33. Bluzka z rękawem długim oraz 3/4 - lekka - do dżungli 
  34. Wygodne kryte buty (Ja miałam do samolotu lekkie adidasy - wyjeżdżaliśmy pod koniec listopada to i w Polsce dałam radę)
  35. Latarka czołówka (mieliśmy spać jedną noc w dżungli, w hotelu bez prądu - przy zapalonych latarenkach i świecach)
  36.  igła i nitka
  37.  mały zestaw przyborów do paznokci
  38.  telefon + ładowarka
  39.  Pomadka ochronna
  40.  Żel antybakteryjny do rąk
  41.  Małe opakowanie mokrych chusteczek 
  42.  U mnie jeszcze doszły podpaski
  43.  Skarpetki 3 pary - koniecznie do samolotu chociaż jedna parę
  44. Przybory do włosów. Mam długie włosy więc wzięłam dodatkowo spinki, gumki i materiałową opaskę na włosy.
  45. Mąż wziął dodatkowo energetyka w proszku.

 

Pamiętajcie aby nie brać do samolotu pojemników większych niż 100 ml oraz narzędzi

niebezpiecznych jak noże czy przybory do paznokci. Kosmetyki muszą być umieszczone

w przezroczystej torebce lub kosmetyczce. Do tego przyda się do samolotu opaska na

oczy, słuchawki (nie raz dają), skarpety, szal lub jakiś sweter, którym można się

przykryć.Mokre chusteczki, coś od bólu, elektrolity i węgiel. 

 

Z powodu tego, że moja dzisiejsza dieta nie opiera się już na kanapkach, ja zrobiłam

sobie ryż z warzywami w pojemnik do samolotu i ciasto z fasoli (szybkie ciasto,

pokroiłam na kawałki i spakowałam do pojemnika).

Do tego wzięłam plastikową łyżkę, na której drugim końcu jest widelec (do kupienia w

Dekathlon).

Dodatkowo jabłka i banany. To na wypadek gdybym zgłodniała na lotnisku albo gdyby

jedzenie w samolocie było nie zjadliwe. Wcześniej wiele razy słyszałam jak ludzie

narzekali na jedzenie samolotowe. U nas okazało się w miarę smaczne i zjadliwe.

Zamówiłam sobie w samolocie dietę wegetariańską.

 

Dodatkowe porady:

 

Tajlandia - musicie wiedzieć, że jest to Azja ale całkiem ucywilizowana, dlatego nie ma

się czego obawiać, jak się coś zapomni to wszystko jest tam do kupienia. Ubrania mają

fajne, tanie i przystosowane do tamtego klimatu więc pakując się lepiej zostawić sobie

miejsce na zakupy.

 

Stragan

 

Nasza podróż była wspaniała. Zachwyciły mnie - uprzejmość i kłanianie się tubylców

oraz jedzenie (moje smaki - ostro, słodko, kwaśne i brak glutenu i laktozy).

 

Jeden z małych barów.

 

Dla smakoszy kanapek będzie to czas odskoczni i popróbowania czegoś innego.

 

Zupa tajska z ryżem.

 

 

Najlepszy deser. Ryżowo-kokosowy z mango i mleczkiem kokosowym.

 

Ryż z krewetkami na słodko-kwaśno w ananasie. 

 

Na ulicy można zjeść pyszną zupę za 5 zł.

 

Bardzo dobrze się czułam w Tajlandii ponieważ większość Tajów jest szczupłych. Nie

wyróżniałam się za bardzo z tłumu. Jak dobrze jest się poczuć wiedząc, że jeśli na

Ciebie zwracają uwagę to tylko za Twój kolor skóry. Kiedy podróżowaliśmy po Tajlandii i

jechaliśmy na lotnisko to zatrzymaliśmy się przed taką ich galerią. Byliśmy w niej

jedynymi białymi ludźmi.

 

 


 

 

 

Trzeba pamiętać, że do zwiedzania Świątyń oraz Pałacu Króla w Tajlandii

obowiązuje przyzwoity strój to znaczy zakryte ramiona i kolana.

Nie wolno na miejscu nic mówić o królu i królowej. Można za to iść do więzienia. Oddaje

się im tam cześć na każdym rogu, wszędzie duże obrazy i kwiaty.

 

Letnia rezydencja króla.

 

Słonie w parku królewskim - Wzory

 

Letnia rezydencja króla.

 

 

 

Wielki Pałac Królewski.

 

Wielki Pałac Królewski w Bangkoku.

 

 

Wielki Budda

 

Buddyzm - mnisi.


 

 

Alkohol w Tajlandii można kupić dopiero po 12:00.

 


 

 

 

Żeby pojechać na słonie warto wybrać takie miejsce, gdzie wydaje się, że są one

dobrze traktowane. Przed wyjazdem do Tajlandii bardzo nas na to uczulały nasze dzieci.

Jest obiegowa opinia, że Tajowie źle traktują słonie kiedy je uczą i tresują.

Cejrowski w jednym ze swoich odcinków podróżniczych temu zaprzeczał. Twierdził,że

słoń ma swojego opiekuna przez całe życie, któremu zależy na dobrym jego traktowaniu

aby mu dobrze i długo służył. Chcę w to wierzyć oraz w to, że te ośrodki, gdzie się

słonie źle traktuje to tylko wyjątki. Spotkanie i wspólna kąpiel ze słoniem była dla mnie

cudownym przeżyciem. My mieliśmy możliwość pojechać na słoniach do rzeki, w której

słonie się przewracały do wody tym samym nas zrzucając z siebie. Później dostałam

ryżową szczotkę i szorowałam skórę słonia. Wydawał się zadowolony. Czasem spotkała

mnie kąpiel z jego trąby.

 

 


 

 

 

Krabi

 

Na wyspie Krabi przywitali nas w hotelu nasączonymi, mokrymi chusteczkami (do

odświeżenia się) oraz zimnym sokiem w szklankach. Taki tam podobno jest zwyczaj.

Było to bardzo miłe.

W tych pięknych okolicznościach przyrody, pierwszy raz w życiu piłam podany do

śniadania szampan. Wyobraźcie sobie śniadanie, na tarasie z widokiem na ocean i

szampanem w ręku. Do tego temperatura ponad 30 stopni. Bajka.

 

 

Uprzejmość Tajów zadziwiała mnie w takich sytuacjach, kiedy kierowcy busa czy

taksówki rzucali się z pomocą do naszych bagaży aby nas odciążyć i  pomóc je

spakować do bagażnika.

Po powrocie do Warszawy przyjechał po nas Pan busem z parkingu, na którym

zostawiliśmy swoje samochody i skończyło się na otwarciu z tyłu drzwi do bagażnika. No

i wiedzieliśmy, że jesteśmy w domu. 

 

 

W Tajlandii trzeba uważać bo Tajowie jak widzą białe twarze to potrafią nieźle podbijać

ceny. W Bangkoku jechaliśmy trzema taksówkami z kolacji do hotelu. Każdy z nas

inaczej zapłacił. Ceny były od 10 zł do 40 zł. My akurat udało się zapłaciliśmy najmniej

ale Ci co zapłacili najwięcej i tak myśleli, że było to tanio więc się nie przejęli.

 

 

Takimi taksówkami też jeździliśmy

 

Ulica w Bangkoku.

 

Owoce na straganie.

 


 

Warto będąc w Tajlandii wybrać się na wodospady do  Erawan National Park .

 

 

 

We wodzie pływają ryby, które czyszczą naskórek. Jest to przedziwne uczucie. Nie ma

obiekcji gdy podpływają małe rybki ale potrafią być też całkiem spore. Gdy my byliśmy

w 2018 roku to można się było tam kapać. Tych wodospadów jest tam kilka w tym

parku. idzie się drogą w górę i co jakiś czas natrafia się na taki wodospad. Przy jednym

z najwyższych spotkaliśmy małpy. Należy na nie uważać dlatego, że potrafią ukraść

telefon czy części garderoby i mają z tego niezłą zabawę.

 


 

Fajną rzeczą jest nocleg w hotelu na rzece Kwai w Sai Yok National Park w Kanczanaburi.

Do Hotelu płynęliśmy łódkami.

 

 

Hotel

Największą atrakcją w tym hotelu jest brak prądu, kolacja przy zapalonych lampach naftowych.

 

W dżungli za hotelem znajduje się jedna z najstarszych wiosek w Tajlandii. Ludzie tam żyją w szałasach.

 

 

Słoń pod wiatą służący ludziom do pracy w dżungli. Tak jak u nas konie.

 

Poranna mgła na rzece Kwai.


 

Targ na wodzie.

Szczerze, to była dla mnie wątpliwa przyjemność. Miejsce komercyjne i zrobione typowo pod turystów. Na rzece bardzo dużo łódek, które ściśnięte są momentami jak sardynki w puszce. Do każdej łódki jest przyczepiony wielki silnik jak od traktora, który nie dość, że bardzo hałasuje to jeszcze wydaje śmierdzące opary. Wytrzymać nie idzie. Produkty na targu maja ceny 10-krotnie większe niż w mieście. W centrum Bangkoku można kupić o wiele taniej. Do tego wszyscy Ci namawiający sprzedawcy, z którymi trzeba się było targować powodowali moje skrępowanie.

Ja osobiście bym sobie taki targ darowała ponieważ to nie moje klimaty.

 


 

Targ, który się zwija kiedy przejeżdża pociąg.

 

 

To akurat jest warte zobaczenia.

 

 

Most na rzece Kwai

 


 

Kolacja w restauracji na najwyższym wieżowcu w Bangkoku. 

 

Kolacja bardzo smaczna ale bardzo droga. Za dwie takie porcje, jedno piwo i jedno wino zapłaciliśmy 200 zł.

Widok za to nie ziemski.

Można tam przyjść tylko na piwo i też popatrzeć na te widoki.

 

Warto pić w Tajlandii sok z kokosa. jest dostępny na każdym kroku. To naturalny energetyk.

 

W Tajlandii można zobaczyć akcenty świąteczne. Takie rzeczy są robione pod turystów.

Komentarze do wpisu (0)

Tematyka

Sklep - Blog - Konsultacje dietetyczne.

"Sam jesteś swoim najlepszym lekarzem"

Agnieszka Lewandowska. 

Jestem specjalistą od żywienia, naturopatą i instruktorką jogi.

Moim celem jest pomóc Tobie.

Autorka

Bransoletki

 
Dobre wiadomości
Jeśli zostawisz mi namiary to dam Ci znać o nowościach.
Blog archiwum
nie pon wto śro czw pią sob
1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31
Blog kategorie
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl